FITMADE » Blog » Zdrowe odżywianie na start: najczęstsze błędy i jak ich uniknąć?
Talerz zdrowego żywienia

Zdrowe odżywianie na start: najczęstsze błędy i jak ich uniknąć?

Postanowienie „od poniedziałku jem zdrowo” zna chyba każdy. I każdy wie też, co bywa dalej: pełna lodówka warzyw, sterta proteinowych batonów oraz zapał, który niestety gaśnie w zastraszającym tempie. Problem zwykle nie leży w braku silnej woli, a w błędach popełnianych na starcie i często w dobrej wierze. Dobra wiadomość jest taka, że wielu pułapek da się uniknąć, jeśli wiemy, gdzie się czają! W tym artykule zebraliśmy najczęstsze błędy początkujących podczas redukcji i pokazujemy, jak je obejść, żeby zdrowe jedzenie weszło w nawyk i zostało na dłużej niż kilka dni!

Błąd 1: Zbyt ostry start i drakońskie restrykcje

Chyba każdy z nas to zna: silna motywacja na początku, drakońska dieta na start, kilka dni motywacji i… powrót do starych nawyków. Powód jest prosty: niestety diety cud nie działają.

Kiedy z dnia na dzień wycinamy cukier, węglowodany, nabiał oraz wszystko, co lubimy, fundujemy sobie nie tylko głód, ale i poczucie ciągłego wyrzeczenia. Organizm broni się przed gwałtownym cięciem kalorii, a głowa szybko się buntuje. 

Do tego dochodzi myślenie zero-jedynkowe: jeden „grzech”  i pojawia się poczucie porażki. A za nim klasyczne „skoro i tak już złamałam dietę, to zjem wszystko”. Tak wygląda mechanizm, który wykłada większość ambitnych postanowień.

Co zamiast tego? Zmiany wprowadzane stopniowo – czyli zamiast nagle obracać całe życie do góry nogami, zaczynamy od jednej, dwóch rzeczy naraz. Przykłady mogą być naprawdę prozaiczne:

  • dołożenie warzyw do obiadu
  • zamiana słodkiego napoju na wodę
  • zadbanie o regularność posiłków
  • unikanie dosładzania kawy i herbaty
  • pieczenie z mniejszą ilością cukru
  • dodanie większej ilości białka do posiłku.

Przyznaje to dietetyczka i psychodietetyczka z Centrum Respo, Magdalena Drzewiecka: „Kiedy małe nawyki staną się rutyną, można dodawać kolejne, lepsze i zdrowsze zmiany”.

Taki spokojny, powolny start wygląda mniej spektakularnie – zgadzamy się – ale ma też jedną kluczową przewagę: naprawdę zostaje na dłużej.

Tosty a la pizza od Respo

Błąd 2: Głodzenie się w ciągu dnia

Pomijanie posiłków, aby uciąć dodatkowe kalorie i szybciej zrzucić kilogramy to jeden z najczęstszych błędów mszczących się wilczym głodem. Logika „im mniej zjem, tym lepiej” wydaje się kusząca, ale w praktyce działa zupełnie odwrotnie.

Kiedy przez cały dzień jesz za mało albo pomijasz posiłki, wieczorem głód bierze górę i sięgasz po wszystko, co pod ręką. I zwykle są to produkty wysokokaloryczne i przetworzone, a niekoniecznie kawałki selera z hummusem. Najadasz się więc „na zapas”, często ponad realną potrzebę. Nie jest to jednak kwestia braku silnej woli, a tego, że głodzony organizm woła o swoje!

Dietetyczka Respo dodaje: „Zdecydowanie lepiej jeść regularnie w ciągu dnia, czyli sycące posiłki co kilka godzin utrzymujące apetyt w ryzach, stabilizujące poziom energii i chroniące przed wieczornym objadaniem”.

Proste? Proste!

Błąd 3: Zakazywanie sobie ulubionych produktów

Panuje mylne przekonanie, że będąc na redukcji musimy rezygnować ze wszystkich ulubionych produktów w tym słodkości. Sztywne „nigdy więcej” brzmi jak silne postanowienie, a w praktyce jest prostą drogą do porażki. Im mocniej czegoś sobie zakazujemy, tym bardziej tego… pragniemy. Mechanizm? Jedzenie zamienia się w zakazany owoc!

Ale jak to działa? Kiedy wpisujemy ulubiony produkt na czarną listę, z czasem wcale nie myślimy o nim mniej, a… więcej. Napięcie rośnie, aż w końcu pękamy… Zwykle nie przy jednej kostce czekolady, ale przy całej tabliczce. A po niej przychodzi poczucie winy oraz myślenie zero-jedynkowe, najczęściej kończące się powrotem do starych nawyków.

Dlatego zamiast całkowitej eliminacji lepiej działa zasada 80/20, która – jak się okazuje – świetnie działa nie tylko w biznesie. Oznacza ona, że około 80% tego, co jemy, powinno opierać się na produktach dobrej jakości o niskim stopniu przetworzenia, to jest na warzywach, białku i pełnych ziarnach. Natomiast pozostałe 20% zostawiamy na to, co jemy dla czystej przyjemności. Bez wyrzutów sumienia. 

Oznacza to, że pizza w piątek czy deser tiramisu w niedzielę mieszczą się w zdrowym odżywianiu, o ile nie są codziennością.

Dlaczego waga stoi w miejscu

Błąd 4: Mylenie „fit” ze zdrowiem

Branża spożywcza przeżywa prawdziwy zalew produktów wysokobiałkowych, fit i dietetycznych. Niemniej jednak to wcale nie oznacza, że produkty te są… zdrowe. Co tutaj działa? Marketing! I to taki, na którym łatwo się… przejechać. 

Po przykłady nie trzeba sięgać daleko i właściwie widać je na każdym kroku. Baton proteinowy potrafi mieć tyle cukru i kalorii co zwykły baton. Tyle że z dodatkiem białka i… ładniejszą etykietą.

„Lekki” jogurt owocowy bywa dosłodzony, żeby zrekompensować niższą zawartość tłuszczu. Płatki „fit”, granole i „zdrowe” ciastka często są kaloryczne i mocno przetworzone.

Producent sprzedają nam obietnicę zdrowia, nie zaś zdrowie.

Dlatego zamiast ufać hasłom z przodu opakowania, najlepiej odwrócić produkt i przeczytać etykietę.

Co radzą dietetycy?

  • Najważniejszy jest skład: im krótszy i bardziej zrozumiały.
  • Sprawdzenie, na którym miejscu pojawia się cukier (i jego ukryte nazwy, jak syrop glukozowo-fruktozowy czy zagęszczony sok).
  • Zerknięcie na tabelę wartości odżywczych, zwłaszcza na cukry i kaloryczność w realnej porcji, a nie w reklamowych „100 gramach”.

Dlatego zamiast fit produktów, warto starać się przygotowywać swoje ulubione dania w lepiej zbilansowanych wersjach. Fit przepisy przygotowane przez doświadczonych dietetyków klinicznych dostępne są za darmo, między innymi na https://centrumrespo.pl/przepisy/

Błąd 5: Wypijanie pustych kalorii

Kalorie, których nie zauważamy, najczęściej po prostu wypijamy. Soki, słodzone napoje, kawy z syropami, koktajle, alkohol… To wszystko potrafi dostarczyć sporo kcal, a jednocześnie w ogóle nie daje uczucia sytości!

W efekcie niby nie jemy więcej, a i tak przekraczamy swoje dzienne zapotrzebowanie. Bez sytości, której takie produkty nie gwarantują.

Dlatego niewypijanie kalorii to jedna z najprostszych zmian z największym efektem. Oznacza to, że woda powinna stanowić nasz podstawowy napój na co dzień, a kawa i herbata powinny być pite bez cukru. Natomiast soki, również te świeżo wyciskane, powinny stanowić dodatek od święta.

Jak wygląda 1200 kcal w Respo

Błąd 6: Niedocenianie roli snu i ruchu

Zdrowe odżywianie to fundament, niemniej jednak samo jedzenie to nie wszystko. Można mieć idealnie ułożony talerz, a i tak stać w miejscu, jeśli śpimy po pięć godzin i przez cały dzień się nie ruszamy.

Efekty przychodzą wtedy, gdy dieta, sen i aktywność grają do jednej bramki. To wtedy mamy największe szanse na sukces!

Okazuje się, że najbardziej niedoceniany jest sen, bo jego niedobór rozregulowuje hormony odpowiedzialne za głód i sytość, przez co następnego dnia jesteśmy bardziej głodni i częściej sięgamy po słodkie i kaloryczne potrawy. Do tego zmęczenie obniża motywację do gotowania i ruchu, więc łatwiej wtedy o gotowe, przetworzone jedzenie. Krótko mówiąc: niewyspanie potrafi zniweczyć nawet dobrze zaplanowaną dietę.

Podobnie jest z ruchem – nie chodzi o codzienne katorżnicze treningi, ale o regularną aktywność, która nam odpowiada. Spacery, rower, basen, siłownię czy zwykłe wchodzenie po schodach… Taką aktywność, którą w naturalny sposób wpleciemy w plan swojego dnia.

Więcej informacji:  Czy po treningu waży się więcej? Przyczyn wzrostu wagi

Nie można zapominać też o nawodnieniu i codziennych nawykach. Odpowiednia ilość wody, przerwy od siedzenia i chwila na złapanie oddechu to elementy tej samej układanki. Zdrowe odżywianie działa najlepiej wtedy, gdy jest częścią zdrowego stylu życia, a nie jego jedynym punktem.

Błąd 7: Oczekiwanie natychmiastowych efektów

Codzienne ważenie i sprawdzanie postępów w lustrze? To nie zadziała, bo zdrowe odżywianie to proces, a nie przełącznik, który po tygodniu daje gotowy efekt.

Dietetycy kliniczni wskazują, że jednym z najczęstszych powodów porzucania zmian jest właśnie zniecierpliwienie, to jest brak spektakularnych rezultatów po kilku dniach odbiera motywację i podcina zapał.

A ów problem często zaczyna się od prostego przyrządu, który mamy w łazience, czyli… wagi. Ważenie się codziennie i traktowanie każdego wahnięcia jak wyroku to prosta droga do frustracji. Masa ciała naturalnie się zmienia z dnia na dzień, zależnie od nawodnienia, posiłków czy pory cyklu – i te wahania nie mówią nic o realnych postępach. Znacznie więcej powie nam trend z kilku tygodni, aniżeli wyciągnięta z szerszego kontekstu liczba z jednego poranka.

Warto też pamiętać, że nie wszystko widać na wadze. Lepszy sen, więcej energii, stabilny apetyt, mniejsza ochota na słodycze, lepsze samopoczucie i luźniejsze ubrania to często pierwsze efekty -takie, które pojawiają się, zanim cokolwiek drgnie na liczniku. To realne sygnały, że idziemy w dobrą stronę

Dlatego zamiast gonić za szybkim wynikiem, najlepiej postawić na konsekwencję. Zdrowe nawyki działają jak procent składany: pojedynczy dzień niewiele zmienia, ale tygodnie oraz miesiące powtarzalnych, dobrych wyborów robią ogromną różnicę.

Publikacja sponsorowana

Mateusz

Mateusz, trener personalny z pasją do sportów wodnych, przede wszystkim surfingu. Moje zainteresowania nie ograniczają się tylko do fal i deski - to także szeroko pojęty fitness, zdrowy styl życia oraz poszukiwanie harmonii między ciałem a umysłem. Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, pisząc angażujące publikacje na portalu Fitmade.pl, gdzie staram się inspirować, motywować i przekazywać wartościowe porady tym, którzy chcą poprawić swoje zdrowie, samopoczucie i osiągać cele sportowe.

Post navigation

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witaminy i minerały dla kobiet – jak świadomie uzupełniać codzienną dietę?

Odżywka białkowa, zapotrzebowanie na białko i dieta: jak to połączyć rozsądnie?

Dieta pudełkowa Sport PRO – świetne rozwiązanie dla osób, które uwielbiają aktywność fizyczną?

Witamina D – działanie, normy, suplementacja